Saturday, 10 December 2016

Dlaczego robie to co robie? Wyznania (przyszłego) przewodnika górskiego. Walka z matką naturą.








Jak zawszę, mogę jedynie przeprosić za bardzo odległy okres pomiędzy moimi wpisami po Polsku. Do tego, od razu przepraszam za potencjalne błędy gramatyczno-ortograficzne związane z tym że w szkole byłem jedynie przeciętny, mieszkałem w Anglii przez ostatnie 10 lat i zbyt rzadko mam okazję pisać w języku ojczystym.


Ale dosyć pierdół. Przejdźmy do rzeczy. Ten wpis jest poświęcony powodom dla których wybrałem tą drogę zamiast innych. Być może jest zbyt wcześnie na takie rozpisy biorąc pod uwagę że mam dopiero 22 lata (często czuję się za to jak stary pierdziel) i w sumie nie zdobyłem wielu szczytów (ha ha ha) ani nie miałem (nie)przyjemności bycia świadkiem wielu rzeczy które niewątpliwie mnie czekają. Dlaczegóż więc chcę się pchać w miejsca gdzie dostanę wpierdziel od matki natury, ba, nie chcę, potrzebuję tego do własnego szczęścia i spełnienia.

Zanim przejdziemy do tych głębokich myśli warto ustalić kilka rzeczy, ani nasza fizjologia, ani psychologia nie są zbyt dobrze przystosowane do pchania się w tereny w których lubię przebywać.
Otóż, w porównaniu do takiego np. psa rasy husky, wypadamy średnio (w zimnie). Jest to spowodowane tymi różnicami:



UWAGA: NASTĘPNY FRAGMENT ZAWIERA INFORMACJE O FIZJOLOGI PSÓW I LUDZI. JEŻELI CIĘ TO NIE INTERESUJĘ, NIE CZYTAJ. PO NUDNYM TEKŚCIĘ WRÓCĘ NA TEMAT

- Psy pocą się głównie gruczołami znajdującymi się w łapach, oznacza to że reszta psa pozostaje sucha (chyba że pada deszcz albo wskoczą do wody) w porównaniu do nas. Jakie ma to znaczenie? Otóż takie, że głównym mechanizmem chłodzenia człowieka jest pocenie się, niestety, gdy temperatura skóry przeskoczy nasze fajne i przyjemne 36.6 stopni zaczynami się pocić, odczuwamy wchodząc na przykład pod górę w zimie w kurtce, nasz kochany organizm o nas dba ale aż za bardzo, pot się zbiera wsiąkając w ubrania i chłodzi. Problem pojawia się wtedy gdy kontynuuje nas chłodzić mimo że bardzo byśmy chcieli żeby przestał. I dupa. Husky za to kontunuuje sobie zapierdzielać pod górkę patrząc się na nasz średnio wydajny sposób chodzenia na 2ch łapach i niewątpliwie zastanawiając się dlaczego śmierdzimy i pocimy się jak ćwoki. Nie ma w tym nic wstydliwego ani złego, po prostu tak jest.


- Izolacja cieplna. Ludzka izolacja ogranicza się do warstwy tłuszczyku i wątpliwej (dla większości osób) powłoki z włosów na naszym ciele. Super, umila to chwile spędzone na plaży czy nad jeziorem w dobrej pogodzie. Niestety, temperatura nie musi spaść żeby narobić nam problemów, wystaw człowieka w gaciach na 10 stopni i zobacz co się stanie? Husky, jak i większość innych psów ma bardzo przyjemne w dotyku i zastosowaniu futerku. A człowiek? Mamy dwie opcje, możemy wspomóc się matką naturą, rozpierdalając przy tym środowisko naturalne na uprawie np. bawełny lub wyżynając tysiące/miliony fajnych zwierzątek typy gęsi, owce, lisy itp na potrzeby 'kradzieży' ich izolacji. Oczywiście istnieją syntetyczne ociepliny cieplne które nie wymagają tego mordu, uff super. Mają swoje wady i zalety, nie są tak wydajne ani lekkie a i są większe do spakowania i mniej trwałe jak np. puch aczkolwiek trzymają ciepło w wilgoci. Dobry kompromis? Szkoda że do ich produkcji trzeba rozpierdolić dna oceanów i ssać to co było tam tysiące razy dłużej niż ludzie na świecie. Husky nie ma takich dylematów.

Będę kurtką ? Jak to?


KONIEC PRZYNUDZANIA

Pomijając kwestie poruszone w tekscie którego pewnie nie przeczytaliście, jest kilka powodów. Można je rozdzielić na osobiste i nie-osobiste. I tak właśnie zrobię.

Osobiste:
- Lubię nie pchać się między ludźmi.
- Lubię czuć się wolnym, być w miejscach gdzie mogę sobię pośpiewać "baby got back" i nie czuć się jak idiota. Miejsca gdzie 'normy' nie dopływają gdy jestem w nich sam.
- Fajnie jest być w miejscach które stymulują własny mózg, jakby nie było, jestem po prostu słabą małpą która posiada narzędzia i umiejętności potrzebne do przetrwania w miejscach gdzie inne małpy by miały problem/pozdychały.
- Fajnie jest zobaczyć np. takie świstaki!


- Często będąc w takich oto miejscach można się dowiedzieć i poznać prawdziwych przyjaciół, fajnie.
- Będąc w górach często zapominam o reszcie świata jak i o swoich problemach, jest to w pewnym sensie sposób medytacji i oczyszczania swojej duszy.


Super, następne pytanie, dlaczego chcę sobie zanieczyszczać wszystkie te powody wymienione wyżej biorąc w góry osoby których często nie znam, pracując dla kogoś, spełniając wszystkie wymogi (na przykład prawne) które zupełnie mnie nie interesują gdy jestem w górach sam/z przyjacielem?

Otóż jest kilka powodów, podejrzewam że te powody często są podobnie u np, pielęgniarek, muzyków, nauczycieli itp itd. O to i one:

- Fajnie jest uczyć ludzi radzić sobie w terenie w którym nie poradzili by sobie sami.
- To jest naprawdę super uczucie gdy sprawia się że ktoś mimo dostania przysłowiowego 'wpierdolu' dobrze się bawi w miejscu w którym nigdy by się nie znaleźli. Oczywiście w większości przypadków nie bierze się ludzi w miejsca w których wiemy że będą cierpieć.
- Często powoduje to refleksje i ciekawe rozmowy które w innym przypadku nigdy by się nie wydarzyły.
- Bardzo rzadko, ale jest to najlepsze uczucie (poza tymi o których nie ładnie wspominać) gdy zainspiruje się kogoś.

I w sumie to na tyle. Dziękuję za przeczytanie :)


No comments:

Post a Comment